Spotkania dla narzeczonych, psychoterapia, porady specjalistyczne, konsultacje, kursy i szkolenia - zapraszamy!

Witamy na stronach CPP "METANOIA"

W języku greckim słowo "metanoia" oznacza "przemianę". Pragniemy, aby osoby korzystające z usług Centrum Psychologiczno-Pastoralnego "METANOIA" w Płocku znalazły chęci i siły do przemiany tego, co trudne w ich życiu. Dlatego w naszym Centrum oferujemy pomoc w Poradni psychologiczno-pedagogicznej, Poradni małżeńsko-rodzinnej, Ośrodku poradnictwa i terapii, Zespole spotkań dla narzeczonych, Zespole szkoleń i warsztatów itp. Zapraszamy, przyjdź do nas - "metanoia" naprawdę jest możliwa!
Człowiek osamotniony

Człowiek osamotniony

Moją refleksję nad człowiekiem osamotnionym traktuję jako zaproszenie do poszukiwania odpowiedzi na proste, ale życiowo ważne pytania. Czy samotności można uniknąć? Czy trzeba jej unikać? Kiedy i dlaczego samotność boli najbardziej? Jakie są pozytywne i negatywne konsekwencje bycia samotnym? Co powoduje, że czujemy się osamotnieni? Jak można pomóc ludziom cierpiącym z powodu osamotnienia?

Aby odpowiedzieć przynajmniej na niektóre z tych pytań postaram się najpierw ukazać różnorodność i wielopostaciowość zjawiska samotności, następnie ukażę uwarunkowania osamotnienia i jego symptomatologię, aby w końcowej części przejść do omówienia właściwych i błędnych strategii pomocy osobom cierpiącym z powodu osamotnienia.

1. Wyjaśnienia terminologiczne

Gdy człowiek mówi: „Jestem samotny”, „Jestem sam”, to najczęściej chce wyrazić własny stan poczucia izolacji społecznej, jakiejś bariery, która dzieli go od innych, przepaści, która uniemożliwia satysfakcjonujące przeżywanie bliskości drugiej osoby. Słowa „Jestem sam. Nie mam nikogo” wyrażają cały zespół przeżyć najczęściej negatywnych związanych z brakiem osoby kochanej lub z brakiem miłosnej czy przyjacielskiej więzi. W języku potocznym słowa „samotność” i „osamotnienie” używa się często zamiennie. Wydaje się jednak koniecznym poczynić tu pewne rozróżnienia terminologiczne, za którymi kryje się zrozumienie głębi ludzkich przeżyć.

Z pewnym uproszczeniem można by powiedzieć, że samotność człowiek może wybrać, natomiast na osamotnienie jest skazany. Nie jest to jednak do końca prawda. Wydaje się bowiem, że niejednokrotnie ludzie sami doprowadzają samych siebie do stanu głębokiego osamotnienia. M. Zawada w książce „Zaślubiny z samotnością” mówi o trzech rodzajach samotności. Są to: osamotnienie, odosobnienie i samość. Ten trzeci termin wskazuje na egzystencjalny wymiar relacji do Boga, jest to samotność zdeterminowana przez nadprzyrodzoność

Samotność może być rozumiana jako sposób przeżywania siebie. „Może być uczuciem, rodzajem odpowiadania na obecność osób, ale też i miejscem rozumienia siebie. Człowiek nosi samotność w sobie.” Ważne jest też odróżnienie samotności ciała od samotności ducha. Zewnętrzne oddzielenie od świata nie musi oznaczać wewnętrznej samotności, gdyż człowiek może nosić w sobie „gwar świata”. Samotność może być błogosławieństwem dla człowieka, gdy przyczynia się do życia twórczego, do odkrywania głębi człowieczeństwa, do pogłębiania istniejących relacji. (Mąż w delegacji po trzech nocach w hotelu mówi mi, że to oddalenie od kochanej przez niego żony i dzieci pozwala mu głębiej doświadczać błogosławieństwa ich obecności w jego życiu. Jan Paweł II w chwilach samotnej modlitwy uzyskuje moc dla swojej zewnętrznej działalności).

O. Józef Augustyn mówi „Samotność jest dla mnie najpierw wezwaniem do budowania więzi.” Dotyczy to oczywiście samotności z wyboru jest ona bowiem „nie tylko przydatna, ale wręcz konieczna do życia bardziej uporządkowanego i twórczego.” Potrzebna jest także dla obudzenia wrażliwości w sferze duchowej, religijnej. Samotność jest nauczycielką więzi, bo uczy głębokiego obcowania z innymi.

Samotność niesie w sobie pewien klimat, w którym człowiek odsłania się przed nim samym, a ponieważ prawda o sobie, którą odkrywa w samotności jest często bolesna, dlatego tak często ucieka przed samotnością. Wtedy właśnie samotność przemienia się w osamotnienie. Nie jest ono w takim przypadku spowodowane izolacją społeczną, ostracyzmem, uprzedzeniami ze strony innych, ale własnym, często nieświadomym, wyborem odizolowania siebie od otoczenia.

Jakie są przyczyny tej izolacji wewnętrznej, tego odosobnienia. Tym co dzieli jest grzech, wina, wstyd i ... pycha, tzn. przekonanie, że inni są mi niepotrzebni albo wrodzy.

Wtedy samotność egzystencjalna, która jest właściwością ludzkiego życia w wymiarze zmagań z cierpieniem i śmiercią, zostaje odrzucona z powodu niezrozumienia i ujawnia się samotność psychiczna. Jej znakami jest nieprzyjemne uczucie istotnych braków (ilościowych, ale przede wszystkim jakościowych) w relacjach międzyludzkich. Wyrasta ona „z rozbieżności między poziomem kontaktów społecznych, jakich człowiek potrzebuje i pragnie, a liczbą kontaktów rzeczywistych”.

Taki typ samotności określa się też jako osamotnienie. Osamotnienie wyrasta z uczucia obcości, nosi na sobie piętno nie-kochania. Ma swoje źródło w poczuciu krzywdy lub poczuciu winy. Dziewiętnastowieczny dramaturg Józef Narzymski tak wyraża prawdę osamotnienia:

Sam. Sam jeden. Czy wiesz ty, co ten wyraz znaczy?

Ile on bólu kryje – zwątpienia – rozpaczy?

Kiedy nikt nas nie żegna i nikt nas nie wita,

Nikt się za nas nie modli – nie tęski i nie pyta,

I żadne dla nas serce nie drży i nie bije,

I gdy nie ma istoty, co kocha i żyje

W nas i dla nas!”

Czym zatem jest osamotnienie? Jest to życie pozbawione głębokich, prawdziwych więzi: z ludźmi i z Bogiem. Ma ono wiele form, wyznaczonych określonymi kontekstami życia. Inne jest osamotnienie człowieka w chorobie, inne w tłumie, inne jeszcze wśród najbliższych osób w rodzinie, gdy brak zrozumienia i akceptacji, albo gdy przemoc fizyczna lub psychiczna oddala od siebie osoby, które miały pełne prawo oczekiwać bliskości i zrozumienia. Jan Paweł II w orędziu noworocznym w 1996 r. mówił „Za fasadą normalnego i spokojnego życia, szczególnie mylącą w sytuacji dostatku dóbr materialnych, dzieci muszą nieraz wzrastać w smutnej samotności nie mając nikogo, kto z miłością wskazałby im właściwą drogę i zapewnił właściwe wychowanie moralne. Pozostawione samym sobie znajdują zazwyczaj główny punkt odniesienia w telewizji, propagującej często wzorce życia nierealnego albo zdemoralizowanego, wobec których ich niedojrzały system rozeznania nie jest jeszcze w stanie należycie zareagować”.

Szczególną formą osamotnienia jest sytuacja grzesznika. „Osamotnienie grzesznika wyrasta z ziemi niepojednania”. Grzech pociąga za sobą alienację człowieka od Boga, od siebie samego, od innych ludzi, od świata. Te sformułowania znajdujemy u Kierkegaarda, K. Wojtyły, G. Marcela. Samotność grzesznika jest samotnością piekieł, jest historią wątpienia i pychy. „Samotność potępiona – mówi M. Zawada – zna jeden rodzaj więzi – wspólny los bezgranicznej rozpaczy wszystkich potępionych.”

Najbardziej dramatyczne jest doświadczenie opuszczenia przez Boga. Jest to taki typ samotności, który neguje możliwość więzi z Bogiem miłosiernym. Wiele psalmów jest świadectwem takich doświadczeń. Dominuje w nich poczucie oddalenia i opuszczenia przez Boga. 

„Jestem zamknięty, bez wyjścia,

Moje oko słabnie od nieszczęścia...

Czemu odrzucasz mię, Pani,

Ukrywasz oblicze swoje przede mną?” (Ps. 88, 9.15)

Niezwykle dramatycznie brzmią słowa Psalmu 22, które może najgłębiej wyrażają poczucie opuszczenia przez Boga.:

„Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?

Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku.

Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz,

Wołam i nocą, a nie zaznaję pokoju.” (Ps. 22,2-3).

Warto tu zwrócić uwagę na związek jaki występuje między egzystencjalnymi przeżyciami osamotnienia i doświadczeniami religijnymi. Doświadczenie egzystencjalne związane z koncentracją na ludzkich przeżyciach prowadzi do odkrycia samotności. Doświadczenie religijne związane z koncentracją na Bogu samym w sobie lub obecnym w drugim człowieku prowadzi do odkrycia więzi. Tak więc lekarstwem na poczucie osamotnienia jest odkrywanie obecności działającego Boga, bogatego w miłosierdzie.

To właśnie religia pomaga człowiekowi przezwyciężyć izolację egzystencjalną. W czasach, gdy wielu ludzi traci religijne więzi z Kościołem i z Bogiem, poczucie osamotnienia szybko się rozprzestrzenia. Natomiast tam, gdzie religia przeżywana jest autentycznie i głęboko, stwarzana jest szansa przezwyciężenia osamotnienia. Ten aspekt będzie dokładniej analizowany w dalszej części rozważań.

2. Złożoność zjawiska

Aby zobaczyć jak wiele jest postaci osamotnienia warto może zacytować wypowiedź ks. H. Seweryniaka, zamieszczoną w jednym z numerów „Więzi”, poświeconym problematyce samotności.

Chciałbym zasygnalizować kilka wybranych, specyficznie polskich obszarów samotności (...).

Pierwszy: jeszcze dziś słyszę ciche skomlenie samotności w jakimś "domu małego dziecka". Pytanie: "Mamusia?", towarzyszące kobiecie zwiedzającej kolejne sale. Wołanie: "Wujku!" kierowane do nieznanych mężczyzn. Taka samotność może zostać poniesiona przez całe życie i nie wypełni jej ani rozpaczliwe poszukiwanie (kolejnej) miłości, ani kariera w (mi) (po)licji czy wojsku, ani alkohol czy narkotyki. Jak długo jeszcze będziemy płacić tę nieobliczalną cenę domów dziecka? I po co?

Drugi obszar: samotność niepowodzeń. Gdy po odejściu tłumu ciekawskich i "płaczek" zostaje się koniec końcem sam na sam z wreszcie uświadomioną własną głupotą, ze zdradą, porażką, niesprawiedliwością... Taka samotność potrafi jak powódź "podtopić", jak wicher zwichrować człowieka i takim "podtopionym", zwichrowanym pozostawić na całe lata, nieraz do końca.

Trzeci obszar: samotność po długim odcinku życia wypełnionego po brzegi obecnością męża i dzieci, bieganiem, pracą, tysiącami zajęć, a wyjałowionym duchowo. Ta pośród smutnej starości, gdy wypieszczone dzieci wyfruwają z gniazda. Ta, której wiele, wielu z nas obawia się bodaj najbardziej: że zostaniemy sami w codziennym nie-radzeniu-sobie, w chorobie, w umieraniu. Samotność rozwiedzionych kobiet. Samotność wdów. Ongiś atrakcyjnych, zapraszanych, brylujących na przyjęciach. A teraz "wyłączonych" z tzw. towarzystwa, traktowanych "o jedną za dużo", jakoś zbędnych, trochę gorszych, osamotnionych... Samotność mężczyzn po śmierci ukochanych kobiet.

Samotność ma wiele twarzy. Istnieje powszechne przekonanie, że dotyka ona częściej osób starszych niż młodszych. Ci pierwsi doświadczają coraz bardziej, jak otoczenie staje się obce dla nich, z roku na rok tracą coraz więcej przyjaciół i krewnych. Brakuje im odwagi, by nawiązywać nowe relacje i kontakty. Słabnące siły witalne sprawiają, że mają coraz mniej zaufania także do samych siebie. Procent starzejących się ludzi w naszym społeczeństwie radykalnie wzrasta, a z nim również nasila się  problem izolacji tych ludzi.

Także młodzi ludzie nie są wolni od doświadczenia osamotnienia. Wielu z nich nie potrafi poradzić sobie z samotnością. Czują się niekochani, pozostawieni samym sobie, opuszczeni. W rodzinie brakuje im często zaufania ze strony rodziców oraz rozmów nacechowanych wzajemnym zaufaniem. Także w gronie kolegów nastolatek ma poczucie, że nie jest akceptowany takim, jakim jest, lecz musi dostosować się do wymagań mody, oczekiwań, presji społecznej grup, do których przynależy. Ze swoimi wątpliwościami i pytaniami pozostaje sam. Osamotnienie jest dla nich bardziej dokuczliwe niż ból fizyczny.

Inny rodzaj samotności przeżywa matka, która dla wychowania dziecka zrezygnowała z pracy zawodowej. Wiele wysiłku wkłada w utrzymanie domu, a gdy późnym wieczorem lub na weekend jej mąż wraca z pracy, nie znajduje siły i słów, by wyrazić swoje myśli, pragnienia, oczekiwania, rozterki, lęki i nadzieje. Czuje się niejednokrotnie osamotniona pomimo kontaktów małżeńskich i rodzinnych.

Jest opinia, że ludzie o niższym statusie społecznym i niższych dochodach częściej czują się samotnie, a jednak na Zachodzie, pomimo materialnego dobrobytu i poczucia pewności, wiele osób źle znosi doświadczenie utraty partnera w małżeństwie, wyprowadzenie się dzieci z domu, czy zerwanie starych przyjaźni. Ponadto wiele relacji z badań osób dotkniętych kataklizmami wykazywało, że osoby przeżywające cierpienie i zagrożenie są bardziej otwarte na kontakt z innymi, bardziej dysponowane do solidarnych zachowań.

Osamotnienie ma wiele postaci i jest uzależnione od kontekstu życia. Walerio Albisetti mówi o samotności osób chorych psychicznie, neurotyków, więźniów, osób duchownych i artystów. W analizie tego psychospołecznego problemu można i trzeba dostrzegać aspekty demograficzne, społeczne, rodzinne, psychologiczne i egzystencjalne. Uwzględniając różne kryteria podziału można mówić o różnych typach samotności czy osamotnienia. Te typologie odsłaniają zarazem różnorodność, złożoność i bogactwo omawianego zjawiska.

     A. Ze względu na kontekst życia społecznego możemy mówić o samotności w rodzinie, w pracy, w sąsiedztwie, w Kościele, w Ojczyźnie. Znamy samotność narkomanów, internautów, bezrobotnych i bezdomnych, chorych psychicznie i niepełnosprawnych. Będziemy tu jeszcze szczegółowo mówić o samotności w szpitalu, w domach dziecka, w zakładach karnych.

Samotność w rodzinie jest boleśnie doświadczana w sytuacjach przemocy. Uczucie bezsilności wobec krzywdziciela i niemożność (psychiczna, a czasem fizyczna) ujawnienia prawdy o doznawanych krzywdach powodują głębokie poczucie izolacji i osamotnienia nie tylko w stosunku do krzywdziciela, ale doświadczenie to generalizuje się także na inne osoby z otoczenia, a czasem na całe otoczenie. Wydaje się, że jeszcze bardziej poczuciu osamotnienia sprzyja ignorowanie ze strony najbliższych. Brak czasu i zainteresowania ze strony rodziców własnymi dziećmi i ich przeżyciami, ale także brak zainteresowania ze strony dorosłych dzieci ich starymi, często schorowanymi i ułomnymi, rodzicami powoduje głębokie poczucie opuszczenia. Małżonek ma najczęściej tylko schematyczne wyobrażenie dotyczące codzienności swej żony, a ona tylko powierzchownie zna problemy męża w pracy. Rodzice często mają tylko znikomą wiedzę o przeżyciach swoich nastoletnich dzieci.

         Samotność w pracy dotyka chyba najczęściej osoby rozpoczynające pracę w nowym miejscu. Dystansowanie się starej załogi wobec nowicjusza jest niestety zjawiskiem dość powszechnym. Osamotnienie w miejscu pracy potęguje bezrobocie i nasilająca się konkurencja. Bywa, że dla obrony własnego miejsca pracy współpracownicy posługują się podstępem, oszczerstwem, szantażem. Duch konkurencji dzieli i niszczy solidarność, z której jeszcze tak niedawno szczyciliśmy się w zakładach pracy. Także mentalność marketingowa, o której pisze E. Fromm, powoduje, że człowiek staje się towarem i sam siebie próbuje sprzedać za cenę utraty własnej tożsamości, byle na rynku konkurencji odnieść ważny, chociaż wątpliwej jakości sukces.

            Samotność w sąsiedztwie, w miejscu zamieszkania. Relacje sąsiedzkie w blokach mieszkalnych na nowych osiedlach są uboższe od kontaktów sąsiedzkich na wsiach, czy w starych dzielnicach mieszkaniowych. Anonimowość wielkich miast jest dla wielu atrakcyjna, ale na dłuższą metę niesie osłabienie więzi międzyludzkich, poczucie wyobcowania i alienacji. Czasem nawet po kilku latach mieszkania w jednej klatce schodowej ludzie niewiele wiedzą o problemach sąsiadów mieszkających za ścianą. Zjawisko blokersów, jest także dzieckiem samotności w rodzinie i w sąsiedztwie.

Samotności w Kościele doświadczają najbardziej osoby głęboko zaangażowane w życie religijne i eklezjalne. Jest to samotność biskupa, który nie ma z kim podzielić się swoimi wątpliwościami, a poczucie własnej słabości, z obawy przed zgorszeniem, ukrywa w ciemnych zakamarkach własnej duszy. Jest to samotność proboszcza, który doświadcza, że biskup nie ma dla niego czasu. Samotność animatorki oazowej, której młode lata szybko upłynęły na zaangażowaniu się w służbę wspólnotom parafialnym, a teraz, gdy jest już dorosła i nie ma męża, nawet księża odsuwają się od niej i mówią o niej „stara panna, dziwaczka”. Samotność instruktorki życia rodzinnego, która widząc wokół całe morze ludzkiej biedy zwraca się z prośbą do hierarchy kościelnego z propozycją zorganizowania w opustoszałych salach katechetycznych mieszkań socjalnych dla bezdomnych i słyszy w odpowiedzi: „Przy kościele nie będzie żadnej patologii”. Krzywda molestowanych, poniżanych, lekceważonych przez osoby duchowne boli szczególnie i prowadzi do poczucia głębokiego osamotnienia i izolacji.

Samotność w Ojczyźnie jest udziałem milionów Polaków, którym nowe warunki egzystencji i przemiany społeczno-ekonomiczne i polityczne odebrały nadzieję. Nie czując się podmiotami, nie idą do wyborów, zastygli w poczuciu zawodu i rozgoryczeniu.  Nie chcą przynależeć do żadnej partii, do żadnego ugrupowania, do żadnego stowarzyszenia. Ich indywidualizm czy może bardziej lęk przed kolejną kompromitacją sprawia, że dystansując się od poczynań władz centralnych czy lokalnych pozostają na poziomie krytyki, niezadowolenia, niemożności podjęcia jakiejkolwiek odpowiedzialności.

          B. Ze względu na poziom akceptacji można wyróżnić samotność z wyboru (chcianą) i niechcianą, ale akceptowaną oraz wymuszoną.

Samotność chciana, z wyboru, to samotność celibatariuszy, osób duchownych, ale także świeckich, nauczycielek, pielęgniarek, artystów, polityków. Jeżeli zaakceptowali jako wartość samotne życie, nie czują się osamotnieni. Wielu ludzi myli samotność z życiem w pojedynkę. Sądzą oni, że osoby żyjące bezżennie z konieczności muszą przeżywać problemy samotności. W rzeczywistości doświadczenie osamotnienia nie jest uwarunkowane życiem w pojedynkę, lecz bardziej poczuciem wykluczenia ze wspólnoty lub opuszczenia przez najbliższe osoby. Uczucie osamotnienia może wystąpić także wtedy, gdy człowiek żyje w związku małżeńskim, gdy ma zawód i pracę, gdy jest lubiany przez innych, gdy jest młody, gdy ma dzieci, gdy jest w towarzystwie.

            Niechciana, ale zaakceptowana może być samotność wdów i wdowców, a także innych osób, które po stracie partnera życiowego odnalazły wartość życia w samotności, zaakceptowały tę samotność, odnalazły w niej drogę pogłębienia własnego życia. Poezje A. Kamińskiej są świadectwem tego procesu.

         Niechciana, wymuszona samotność, a dokładniej osamotnienie, dotyka przede wszystkim tych, którzy utracili kochane osoby lub z powodu fatalnych zdarzeń utracili satysfakcjonujące ich relacje z bliskimi osobami. Jest ona także udziałem osób, których oczekiwania dotyczące bliskości, miłości, przyjaźni przekraczają w istotny sposób poziom aktualnych więzi. To właśnie takie osamotnienie jest źródłem poczucia dyskomfortu psychicznego, czasem rozpaczy, poczucia krzywdy. To właśnie ci ludzie potrzebują najbardziej zrozumienia, wsparcia społecznego, terapii. 

            C. Ze względu na kontekst doświadczeń można mówić o samotności wyzwolonej izolacją społeczną, uprzedzeniami, ostracyzmem lub restrykcjami społecznymi, ale też o samotności wyzwolonej izolacją psychiczną wynikającą z osobistych doświadczeń zła przeżywanego w kontekście krzywdy lub winy.

            Izolacja społeczna może przybierać różny kształt od napiętnowania określonych zachowań poprzez różnego typu uprzedzenia, restrykcje, aż po fizyczną izolację w więzieniach lub szpitalach psychiatrycznych. Ta izolacja społeczna sprawia, że otoczenie na ogół spostrzega osobę osamotnioną jako sprawcę odosobnienia, opuszczenia, izolacji, osamotnienia.

            Izolacja psychiczna jest związana z własnymi przeżyciami dotkliwego zła, które ujawnia się jako krzywda, gdy jego sprawcą są inne osoby lub jako wina, gdy sam cierpiący zdaje sobie sprawę, że ponosi odpowiedzialność za zaistniały przykry stan. Poczucie krzywdy i poczucie winy mogą występować oddzielnie, ale mogą też łączyć się i wzmacniać.

            D. Ze względu na motywację można wyróżnić samotność wynikającą z zaabsorbowania sobą, paranoidalną, depresyjną i stanowiącą efekt społecznego ostracyzmu. Pierwsza, wynikająca z zaabsorbowania sobą jest związana z właściwościami charakteru danych osób, dokładniej ujmując wynika z tendencji egotycznych lub egoistycznych. Samotność depresyjna i paranoidalna uwarunkowane są stanem zdrowia i pokonanie ich wymaga terapii. Natomiast samotność wynikająca ze społecznego ostracyzmu spowodowana jest restrykcją społeczeństwa wobec niesubordynowanych jednostek.

E. Ze względu na poziom uświadomienia można odróżnić samotność wypartą, stłumioną mechanizmem represji od samotności uświadamianej (niezależnie od tego czy jest chciana czy konieczna).  Wyparta, stłumiona samotność jest szczególnie groźna, gdyż jej skutki ujawniają się w postaci nieoczekiwanych napadów smutku lub agresji wobec siebie lub otoczenia. Człowiek zaprzecza na poziomie świadomym fakt osamotnienia, ale podświadomie czuje się źle. Ogólny dyskomfort psychiczny o nieuświadomionej etiologii zabarwia wtedy cały system myślenia i działania człowieka. Boleśnie świadoma samotność, a właściwie osamotnienie, ma ten pozytywny walor, że człowiek zdaje sobie sprawę z trudności, z jakimi przychodzi mu się borykać.


 M. Zawada, Zaślubiny z samotnością, Wyd. Karmelitów Bosych Kraków 1999, s. 108.

 Tamże, s. 104.

Tamże.

 J. Augustyn, Imiona samotności, „Więź”, nr 10, 1997, s. 12.

Tamże.

M. Zawada, dz. cyt., s. 115.

 D. Perlman, Samotność, w: A. S.R.Monstead, M. Hewastone, Encyklopedia Blackwella – Psychologia Społeczna, Wyd. Jacek Santorski & Co. 1996, s. 540.

Por. M. Zawada, dz.cyt. s. 122.

J. Narzymski, Niekomiczna komedia w trzech aktach, Poznań 1863.

 Jan Paweł II, Zapewnijmy dzieciom przyszłość w pokoju! Orędzie Papieża Jana Pawła II na XXIX Światowy Dzień Pokoju 1 stycznia 1996 roku, „L’Osservatore Romano, nr 1, 1996, s.5.

 Por. M. Zawada, dz.cyt. s. 141.

  M. Zawada, dz. cyt., s. 143.

 H. Seweryniak, Dobra i zła samotność, „Więź” nr 10, 1997, s. 37-38.

 Por. D. Perlman, Samotność, w: A. S.R.Monstead, M. Hewastone, Encyklopedia Blackwella – Psychologia Społeczna, Wyd. Jacek Santorski & Co. 1996, s. 541.

Por. V. Albisetti, Dobrodziejstwo samotności, Wyd. Jedność Kielce 1999, s. 59-72.

 Por. E. Fromm, Niech się stanie człowieka, PWN, Warszawa – Wrocław 1994, s. 61-72.

Katechizm Kościoła Katolickiego wskazuje także na sytuację ludzi dotkniętych samotnością: Należy jeszcze wspomnieć o pewnych osobach, które ze względu na konkretne warunki, w jakich muszą żyć – chociaż często wcale tego nie chciały – są szczególnie bliskie sercu Jezusa, a zatem zasługują na specjalną miłość i troskę Kościoła, a zwłaszcza duszpasterzy. Dotyczy to dużej liczby osób żyjących samotnie. Wiele z nich pozostaje bez ludzkiej rodziny, często z powodu ubóstwa. Są wśród nich tacy, którzy przeżywają swoją sytuację w duchu Błogosławieństw, wzorowo służąc Bogu i bliźniemu. Trzeba przed nimi wszystkimi otworzyć drzwi domów rodzinnych, "Kościołów domowych", i wielkiej rodziny, jaką jest Kościół. "Nikt nie jest pozbawiony rodziny na tym świecie: Kościół jest domem i rodziną dla wszystkich, a szczególnie dla «utrudzonych i obciążonych» (Mt 11, 28)". Katechizm Kościoła Katolickiego,  nr 1658, Poznań 1994.


|2006-06-02|ks. Romulad Jaworski